VIDEO: Rozmowa z Elą Grzelak

A dzisiaj jako prezent walentynkowy mam dla Was rozmowę z Elżbieta Grzelak autorką książki “Piękno dojrzałości”.

Polecam Wam to video, szczególnie jeśli jesteś młody i uważasz, że się nie da, że nie możesz, albo że szkoda czasu.

Ela, mój mistrz.

Owocnego oglądania 

ps.
podeślijcie proszę to video swoim mamom i babcią oraz każdemu, kto uważa, że jest już za późno na realizowanie swoich pasji i marzeń! 

 

Marcin: Nazywam się Marcin Osman, jestem przedsiębiorcą, autorem i wydawcą i zapraszam was do mojej kolejnej rozmowy z niesamowitą postacią, Elą Grzelak, która wydała samodzielnie swoją książkę, czyli jest swoim selfpublisherem. Jak widzicie, Ela jest ode mnie trochę starsza i też będziemy o tym mówili, jak osoby, które w twoim wieku są, mogą korzystać z nowych technologii, więc ta rozmowa będzie dla was bardzo, bardzo wartościowa i inspirująca. Witaj, Elu.

Ela: Witaj również.

Marcin: Bardzo się cieszę, że możemy się poznać i widzimy się po raz pierwszy na żywo.

Ela: Tak, po raz pierwszy na żywo, ale oglądam cię systematycznie w Internecie.

Marcin: Z wzajemnością.

Ela: Dziękuję bardzo.

Marcin: Napisałaś książkę.

Ela: Tak, napisałam książkę.

Marcin: Kto ci w ogóle taki szalony pomysł posunął? Po co ci w ogóle ta książka?

Ela: Po co mnie jest ta książka?

Marcin: Tak.

Ela: Słuchaj, ta książka to jest spełnienie moich marzeń. Ale ta książka, to nie tylko jest spełnienie moich marzeń, ja mam nadzieję, że ona pomoże również spełniać marzenia takim podobnym do mnie: ludziom w moim wieku, nawet trochę starszym, takim, którzy chcą coś po sobie zostawić.

Marcin: Ja pamiętam nasze pierwsze spotkanie w Internecie – ja sobie później przypomniałem je – prowadziłem webinar o tym, jak tworzyć swoje książki. I tam w oknie czatu, jak tam było kilkaset osób, było pytanie od Eli, czy Elżbiety wtedy podpisanej: „Czy żeby wziąć udział w twoim kursie potrzebuję mieć konto na Facebooku?”. Ja powiedziałem: „Oczywiście, że tak, jasne, że tak. Zakładaj to konto”. Ale ja nie miałem pojęcia, że to pytanie zadaje sześćdziesięciosześcioletnia pani, która nigdy nie miała nic wspólnego z Facebookiem.

Ela: No i ja się zorientowałam, że te moje pytania czasami były takie od rzeczy i trochę dziwne…

Marcin: Nie były, nie były.

Ela: Wiesz, ja podejrzewam, że młodzi ludzie nigdy nie pytają cię, czy trzeba założyć konto na Facebooku, tak? A dla mnie to nie było takie oczywiste, tym bardziej, że jakby nie miałam zupełnie doświadczeń o tym, jak się poruszać po tym Facebooku. Mało tego, powiem ci jeszcze coś innego. Ja pracowałam w dużych korporacjach i to były takie korporacje, gdzie na przykład uważność, to polegała na tym: „Uważaj z kim i o czym rozmawiasz”. A broń Boże pokazywanie jakby siebie, swojej osobowości, tak? A przecież tak naprawdę Facebook, to pokazuje nas, albo my się pokazujemy na Facebooku. Tak naprawdę to my się odkrywamy na tym Facebooku. Ja widzę, że niektórzy tam przybierają jakby troszkę inne twarze, inne postacie…

Marcin: Oczywiście.

Ela: …niż są w rzeczywistości, tak? Siebie natomiast bardzo pilnuję, żebym tam była autentyczna, dlatego moje nagrania może czasami nie są takie idealne, nie są takie piękne, ale one są po prostu prawdziwe.

Marcin: Ale właśnie to piękno polega na tym, że są prawdziwe, autentyczne. Ela otwiera swój komputer czy telefon i mówi do niego, ale to jest autentyczna, szczera opowieść, tak ją odbieram, jako twój widz, bo twoje live’y oglądam. Bardzo mało live’ów innych osób oglądam, ale twój ma w sobie coś właśnie prawdziwego, że wiem, że jak włączę sobie „play”, to widzę autentyczną ciebie i to samo prawdopodobnie zobaczę w książce. Tak?

Ela: No mam taką nadzieję. Jeszcze opowiem ci dalej o tej książce, że ta książka, to jest tak naprawdę zbiór historii, które wydarzyły się naprawdę. Ona też jest autentyczna. I te wszystkie historie, które składają się na życie każdego z nas, każdy ma swoje historie, jest tylko kwestia, żeby umieć je po prostu zauważyć w odpowiednim momencie, to te wszystkie historie składają się na opowieść o mnie. A każda z nich jakby służy wyciągnięciu jakiejś nauki z tego. Generalnie pokazuje nauki, jakie ja wyciągnęłam, tak, ale też myślę, że wielu osobom mogą się przydarzać bardzo podobne historie i ważne, żeby one je w ogóle zauważyły i też coś dla siebie z tego wyciągnęły.

Marcin: Też chciałem chwilkę porozmawiać o twojej drodze w nowe technologie i social media. Ela jest bardzo skromna, ale on naprawdę bardzo, bardzo dobrze się porusza w social mediach, szczególnie na Facebooku. Ja widziałem początek, to było w lipcu?

Ela: Tak.

Marcin: A teraz ona dokładnie wie, jak tego narzędzia używać, żeby komunikować swoje produkty, w tym przypadku książkę, i dawać wartość swoim społecznościom.

Ela: Tak, to prawda, i tak naprawdę zaczęłam się uczyć wtedy, kiedy zapisałam się do twojej grupy, i kiedy właśnie zorientowałam się po tych pierwszych spotkaniach, że medium, które pomoże mi pokazać tą książkę, dotrzeć z tą książką do tych, którym może się przydać, którzy może jej potrzebują, to jest właśnie Facebook. No i wtedy wiedziałam już, że ja po prostu muszę się tego nauczyć. I zaczęłam od początku. I pierwsze kroki tak naprawdę, z każdym drobiazgiem, gdzie post, gdzie kliknąć, podczepiony, nie podczepiony, publiczny, znajomi – no całe mnóstwo tych rzeczy, ale to wszystko da się kroczek po kroczku zrobić. No i też naprawdę w trakcie naszego kursu po raz pierwszy nagrałam wideo.

Marcin: Ja je pamiętam, oczywiście.

Ela: To było zadanie, które w ramach kursu dałeś nam wszystkim. Tak widziałam, że inni to tak łatwo im poszło, ja troszkę się z tym tak wstrzymywałam, ale w którymś momencie mówię: „No nie, no tak dalej być nie może”. Więc co zrobiłam? Powiedziałeś tylko jedną rzecz, taka podpowiedź była, że „usiądź tak, żeby światło padało ci na twarz”. To ja postawiłam na swoim parapecie książkę, na książce postawiłam, wiesz, swoją komórkę i mówię: „Trudno, lecimy”. No i opowiedziałam, wiesz, historię właśnie jakby mówiącą o tym, dlaczego właśnie ta książka, tak, co mnie zainspirowało.

Marcin: Ale pamiętasz, jaki był pozytywny odzew publiczności, która oglądała to wideo?

Ela: Bardzo. Tylko powiem szczerze, że ja tak trochę niedowierzająco na to patrzyłam, dlatego że już wszyscy w grupie wtedy wiedzieli, że ja jestem starszą troszkę osobą i tak sobie myślałam: „Wiesz, oni mi takie fory dają, tak? Tak, żeby mnie zachęcić albo nie zniechęcić”. I tak przyjmowałam troszkę, wiesz, tak: „no dobrze”, ale z dystansem.

Marcin: Zobaczmy, co nam na to obce osoby powiedzą?

Ela: (przytaknięcie)

Marcin: I co mówią?

Ela: No powiem, że mam bardzo dobry odzew, właśnie szczególnie tam, gdzie nie tylko piszę, ale gdzie właśnie się pokazuję, gdzie mówię. I mówią mi, że „ty to fajną opowiadaczką jesteś, o jak pięknie opowiadasz”, tak? Bo może widocznie ja już jestem w takim wieku, jestem mamą dwustuprocentową, babcią trzystuprocentową, że no to jest czas, kiedy trzeba zacząć opowiadać.

Marcin: A powiedz Elu, jak sobie poradziłaś – a może nie miałaś tego problemu – jak zaczęłaś komunikować: „Hej, piszę książkę. Będę ją komunikowała na Facebooku”, jak twoje otoczenie – bliższe, dalsze – reagowało? Jak sobie z tym poradziłaś?

Ela: No tak. I to był ten trudny moment tak naprawdę i taki sprawdzian trochę. Bo ja pamiętam, też twoja taka sugestia była: „No to najpierw zwróćcie się do tych najbliższych”, tak?

Marcin: Najbliższy krąg, oczywiście.

Ela: Tak. No to najbliższy, no to moje córki, najbliższy, tak? No i napisałam do córek.

Marcin: Było niekomfortowo?

Ela: Było bardzo niekomfortowo, tak? Bardzo niekomfortowo było. Jakoś dziewczyny, no nie wiem dlaczego, ale mi się wydawało, że to one pierwsze powinny we mnie uwierzyć, a widziałam, że z takim dystansem. Moja córka młodsza, która zresztą, której mąż jest też pisarzem, takim bardziej zawodowym pisarzem, no to ona mi powiedziała tak: „Mama, ty to najpierw napisz a potem porozmawiamy”. A wiesz, a nasza idea była przecież zupełnie inna: ja mam pomysł, ja wiem, co chcę, komunikuję ci, co chcę, a ty powiedz, czy jesteś tym zainteresowany, tak?

Marcin: Bo po co robić coś, co jest dla ciebie nieprzydatne.

Ela: Dokładnie tak, więc chciałam to sprawdzić. No i tutaj sprawdzian na moich córkach nie był dobry. No więc wysłałam do swojej takiej przyjaciółki z pracy i mówię: „Trudno, jak Ilona powie ‘nie’…

Marcin: To nie robię.

Ela: Nie robię”. Napisałam do niej, a ona mówi: „Ela, oczywiście!”. No to ja mówię: „A rozumiem, że możesz wpłacić teraz te 39 złotych”. No ona mi odpowiada: „Oczywiście!”. Wpłaciła te pieniążki i pisze do mnie: „Już wpłaciłam. To przysyłaj mi tego e-booka”. No i tutaj się zrobiło tak, bo ona zrozumiała, że to już jest…

Marcin: Że jest gotowa już.

Ela: …i ona była chętna, żeby to zobaczyć po prostu nie w papierze, tylko internetowo. No i musiałam jej napisać: „Ilonko, troszkę cierpliwości”.

Marcin: E-book się robi.

Ela: „E-book się robi, ale przede wszystkim będzie książka papierowa i ja ci ją tak naprawdę, osobiście, z uczuciem wręczę tą książkę”.

Marcin: U każdego autora – selfpublishera kluczowym momentem jest ta pierwsza sprzedaż. My będziemy pamiętali tą Ilonę na zawsze.

Ela: Tak.

Marcin: Ja nie pamiętam, który klient ma, znaczy jak nazywa się klient, którego transakcja to jest tam 3854. Ale pamiętam, że pierwszym klientem był Grzesiek, Kasia, Tomek i tak dalej, dokładnie ich twarze teraz widzę i pamiętam moje pierwsze trzy sprzedaże.

Ela: No to u mnie jest tak samo właśnie. U mnie jest tak samo.

Marcin: Dobra, co nasi widzowie muszą zrobić, według ciebie, według twoich lekcji, twojego doświadczenia, żeby ich książka mogła również zaistnieć, żeby oni mogli przyjść do mnie na wywiad, na tą kanapę tutaj, na ten fotel: „Napisałem książkę, napisałam książkę, zrobiłam to, to i to, dzięki lekcjom, które wzięłam sobie od Eli”.

Ela: Pierwsze, to trzeba sobie powiedzieć, że chce się napisać książkę. Jak już chcę napisać książkę, to z reguły ten pomysł pojawia się wtedy, kiedy w twojej głowie zaczyna już coś kiełkować. Myślę tutaj o tematyce, którą chcesz poruszyć. Myślę o osobach, do których chcesz tą książką przemówić. I jak już masz ten pomysł, jak już wiesz, co chcesz napisać, no to już jakby jedną sprawę mamy załatwioną. Następne to jest właśnie to, co robiliśmy, czyli sprawdzenie, czy mój pomysł, moja książka znajdzie w ogóle osoby zainteresowane. No i to jest ten dość trudny taki moment, ale jednocześnie jest bardzo ważny, bo on daje feedback…

Marcin: Jak się go nie przejdzie, cała reszta nie ma znaczenia.

Ela: Dokładnie. Bo on daje feedback, tak? I już wiesz. A poza tym powiem ci, że ten feedback to sprawdza nie tylko wiesz, czy sprzedasz swoją książkę i swój pomysł na książkę…

Marcin: Wiarę w siebie.

Ela: …ale podnosi wiarę w siebie, bardzo podnosi, ale wiesz co też? Sprawdza twoje dotychczasowe…

Marcin: Relacje

Ela: …relacje, dokładnie. I od niektórych osób no jakby natychmiast widzisz, tak, że ja bym im powiedziała: „Kochana, gdybyś ty mi powiedziała, że ty piszesz książkę, to ja bym w ciemno w ogóle, nie pytając o nic, natychmiast powiedziała: tak, chcę i płacę. A ty mi mówisz, że ty teraz już nie kupujesz książek?” Tylko: „A wiesz, może w bibliotece jak będzie?” Ja mówię: „Wiesz, to daj spokój, to ja szukam następnych”.

Marcin: Trzydzieści dziewięć złotych, nie?

Ela: Tak. I to nie chodzi o to. Bo to już nie chodzi o tą książkę, że ty kupisz, bo tak naprawdę chodzi o mnie, o twoją relację do mnie, o twoją…

Marcin: Czy jest wsparcie, czy go nie ma.

Ela: Czy jest wsparcie, czy go nie ma, dokładnie. Ja to tak odbierałam. Może niepotrzebnie też tak osobiście, bo potem się już troszkę z tego wyleczyłam.

Marcin: To jest proces.

Ela: Ale takie pierwsze zderzenie było.

Marcin: Tak. Później cię to grzeje. Nie chcesz, spoko, kolejna osoba: „Mogę w czymś pomóc?”. „Tak, moja książka. Proszę bardzo. Chcesz?”. „Chcę”. Przelew, dziękuję.

Ela: Tak. I spokojnie już teraz podchodzę. Następnym etapem to oczywiście jest cały proces. Proces już jakby… masz tekst, no ale teraz co dalej? I tutaj – no to powiem tak trywialnie – byłam zielona absolutnie w tych sprawach i to nasze spotkanie, ten nasz kurs, no to w tym momencie ty tak naprawdę krok po kroku pokazałeś, co robić. To były wskazówki, co robić, ale też do kogo się zwrócić, do kogo można mieć zaufanie, że na pewno ci w tym procesie pomoże, tak?

Marcin: Tak.

Ela: No i tutaj wiesz, tam korekty tekstu, tam drukarnie, tam jeszcze inne, czy ISBN numer, tak, dlaczego i po co, który też jest ważny a który też trzeba samemu sobie ładnie w Internecie zrobić, tak?

Marcin: Oczywiście.

Ela: Tak że są to kolejne jakieś wyzwania, ale dzięki temu to ja dzisiaj mogę powiedzieć – Marcin, nie wchodzę ci tutaj jako konkurencja – ale mówię wszystkim: „Kochani, jak chcecie wydać książkę a boicie się, bo nie wiecie, jak to zrobić, przyjdźcie do mnie. Ja też wam pomogę. Albo wskażę wam osobę, która pomoże”.

Marcin: Ale właśnie my odsyłamy takie pytania do naszych autorów. Jak tutaj na tym fotelu była Edyta i mówiła całą tą strategię, ja mówię: idźcie do Edyty, tylko pamiętajcie, żeby kupić jej książkę najpierw jako wdzięczność, takie ‘dzień dobry’ w relacji i ona da wam kontakty, numery, wsparcie, bo ta grupa selfpublisherów jest taką rodziną. Jak ktoś napisał książkę w ten sposób nasz, czyli przedsprzedaż, walidacja, wdrożenie, nowe media, zero złotych na marketing, powoduje super relacje, że ta grupa, już trzecia teraz się skończyła, też się cały czas wspierają.

Ela: No właśnie. Świetnie, bo to wsparcie jest bardzo potrzebne, tak? Bo to na każdym kroku. My do dzisiaj, mimo że większość z nas już te książki ma, to my do dzisiaj tam zadajemy pytania: może znasz kogoś, może byś mi kogoś polecił, i to jest bardzo cenne. Nawet jak ktoś ma wątpliwości: a znacie taką tam księgarnię, czy coś… i w tym momencie natychmiast jest to wsparcie i jest zwrotna informacja. I ciekawe jest wiesz, że wszyscy z grupy ciągle zaglądają jednak do tej grupy, tak?

Marcin: Tak.

Ela: Że czują się tacy związani tutaj w tej społeczności. Dzięki temu naprawdę poznałam parę osób, których w innych przypadkach bym zupełnie nie poznała.

Marcin: Wspólny cel, wspólne zaangażowanie – też o tym Lesław wcześniej mówił w wywiadzie – wzajemne wspieranie się i ta grupa się nakręca. Są też rywalizacje: „Ty masz trzy książki, ja mam trzydzieści”. „Pokaż mi, jak to zrobiłeś”. On ci pokazuje, ty robisz czterdzieści, on mówi „Wow!” i to sobie rośnie, jest wspólna synergia. Powiedz mi, jaka jest największa wartość dla czytelnika, który sięga po twoją książkę.

Ela: Ta wartość jest kierowana do pewnej grupy osób. Generalnie są to kobiety, nie wiem dlaczego, ale tą książkę napisałam kierując ją do kobiet, może kobiety lepiej rozumiem. Ale ta książka jest skierowana do kobiet, które albo już zamierzają, albo już zakończyły pracę zawodową. I otwiera się im taka przestrzeń, nowa przestrzeń w życiu. I ja sama na początku nie potrafiłam tego docenić i wiem, że wiele osób ma z tym problem, a ja w tej książce próbuję pokazać, że to jest coś wspaniałego. To jest to, co nam dał świat, żebyśmy po prostu tylko to pożytecznie wykorzystali, tak? Dla siebie, dla najbliższych no i dla innych, jeżeli po prostu przeczytają taką książkę.

Marcin: A czy uważasz, że każdy jest w stanie wydać swoją książkę samemu?

Ela: Po moich doświadczeniach to uważam, że absolutnie tak.

Marcin: Ale wiesz, że oni tutaj po drugiej stronie, zupełnie obce osoby, które nas nie znają, oglądają teraz to wideo, myślą sobie: „Mmm, tobie się udało, bo coś tam”, „Ty miałaś coś, czego ja nie mam”. A zarówno ty, jak i ja, zaczynaliśmy z zerową sprzedażą na początku. Zero.

Ela: Dokładnie.

Marcin: Ludzie myślą, że ja potrafię sprzedawać książki na kontenery. OK, ale zacząłem od jednej książki, drugiej, trzeciej, czwartej, piąty, szósty egzemplarz i tak dalej i nagle… o, poszedł tysiąc. Kiedy to się wydarzyło? No każdy krok postawiony do przodu powodował, że byłem tym lepszy. Tak samo będzie u ciebie i tak jest u ciebie.

Ela: No i mam nadzieję, że to tak będzie właśnie i powiem szczerze, że postanowiłam też jeszcze o jednej rzeczy. Bo wydać samemu to jest jedno, tak? I drugie to jakby sprzedawać też samemu. I tutaj to absolutnie jakby w tej chwili koncentruję się na Facebooku, tak? I po to się tego wszystkiego uczę, żeby właśnie dzięki temu medium pokazać i książkę, i pokazać siebie, i zachęcić. I jeszcze chciałam jedno powiedzieć, ze bardzo się cieszę z jednej rzeczy, że w grupie były, ale też i wśród moich znajomych jest bardzo dużo młodych osób. Młodych osób, które cieszą się, że taka książka powstała, dlatego że oni widzą swoje mamy, babcie, które miewają problemy, czują się odstawione na boczny tor, zniechęcone do życia, tak naprawdę – też powiem tak trywialnie – że nie wiedzą, po co rano wstają i w związku z tym ten dzień się cały rozchodzi. I oni mówią: „Świetnie! To jest coś wspaniałego dla naszej mamy, dla naszej babci”.

Marcin: Ja znam mnóstwo osób, które są w moim wieku, ale są znacznie starsze niż Ela. I to jest piękne – pod twoim adresem – ale to jest straszne, gdy patrzę na moich rówieśników, którzy już się poddali, oni już mają taki plan do końca życia, stagnacja, stabilizacja – słowa klucze. A powiedz mi jeszcze, Elu, i naszym czytelnikom i widzom, gdzie mogą znaleźć tą książkę. Jeśli tam Tomek chce kupić to na prezent dla mamy, gdzie tą książkę ma znaleźć.

Ela: No to musi wejść na moją stronę profilową a Facebooku i tam: albo wiadomością, albo podałam swój adres mailowy.

Marcin: A czemu…

Ela: Tak jest na ten moment, tak?

Marcin: Właśnie.

Ela: Bo ja właśnie pracuję w tej chwili nad stroną tą landingową, tak, i będzie ten adres również, tak że wtedy będzie dużo większa łatwość jakby takiego kupienia, już nie przez przelewanie pieniążków na mój rachunek, tylko tam za pomocą innych jeszcze środków, dużo łatwiejszych. Także to jest w tej chwili w drodze.

Marcin: I Ela dla mnie jest przykładem osoby, która pokazała, że wiek nie ma znaczenia, brak wiedzy na temat nowych mediów nie ma znaczenia. Wszystko można zdobyć, dowiedzieć się, odpowiedź na pytanie „jak?” zawsze jest wszędzie wokół dostępna, tylko pytanie, czy chcemy po nią sięgnąć.

Ela: To wszystko prawda. A powiem ci, że tutaj w temacie jest również „Bądź superbabcią”. Bo to jest taki też obszar…

Marcin: W którym masz kompetencje.

Ela: W którym mam kompetencje nie tylko dlatego, że jestem babcią, ale wiesz co, ja też mam kompetencje dlatego, że jakby moim celem też było, żeby – no to takie brzydkie słowo może – ale doszkolić się troszkę w sprawach związanych z relacjami z wnukami, z wychowywaniem wnuków. Powiem tak, że my, osoby, takie mamy już dojrzałe, które mamy dorosłe dzieci, czasami uświadamiamy sobie, że to, jak wychowywałyśmy nasze dzieci, to nie było takie zupełnie idealne. Wtedy wprawdzie nie było takich książek dostępnych różnych, gdzie można było by się troszkę podszkolić, ale dzisiaj one są. I ja tą wiedzę zdobywam dzisiaj dla siebie, nie po to, żeby moje córki, bo one się już jakoś ukształtowały, ale właśnie żeby poprowadzić wnuki. I w tej książce chyba gdzieś tam też piszę, że mam taki cel: stawiać moim wnukom drogowskazy, a oni żeby według nich ustalali swoją własną drogę. I dlatego w tej książce jest też sporo o moich wnukach, i tutaj – mogę się pochwalić?

Marcin: Bardzo proszę.

Ela: Otóż postanowiłam zrobić taką dziwną rzecz. Wszyscy posługują się opiniami o książce, a ja postanowiłam dać szansę moim wnukom. I oni właśnie dowiedzieli się: babcia pisze książkę. No to ja mówię: „Babcia pisze książkę, ale jakbyście tak coś babci napisali”. No i każde z nich – mam trójkę wnuków – napisało tutaj, a moja najmłodsza, która jeszcze nie pisze, powiedziała: „Babciu, a ja cię narysuję z książką”. No i tak oto wyglądam właśnie jako babcia moich wnuków. Tak że ta książka jest dla osób w moim wieku, dla wszystkich mam, babć, cioć, kuzynek. Ta książka jest dla tych, którzy chcą wesprzeć swoje dzieci i mieć bardzo dobre relacje ze swoimi wnukami.

Marcin: My pod tym filmikiem damy wam jeszcze link bezpośrednio do profilu Eli, żebyście mogli do tej książki łatwo trafić. Z mojej strony pełna rekomendacja: kupcie to dla swoich mam, babć, żon, partnerek na prezenty i będą wam za to bardzo wdzięczne. Elu, bardzo dziękuję ci za rozmowę.

Ela: To ja bardzo dziękuję, mnie było bardzo miło.

Marcin: I zawsze za krótko, prawda?

Ela: Zawsze za krótko. Ale powiem ci tak: pierwsza książka, bo to jest moja pierwsza książka, no i pierwsza taka rozmowa. Bardzo ci dziękuję.

Marcin: Dziękuję bardzo. Również wam dziękuję bardzo.

Ela: Dziękujemy.

 

Marcin Osman

Przedsiębiorca internetowy, praktyk sprzedaży i marketingu, wydawca amerykańskich bestsellerów i autor książek biznesowych. Sprzedaż, marketing i internet - to trzy słowa, które charakteryzują Marcina Osmana najtrafniej. Działa niestandardowo, a w każdym swoim projekcie skupia się na tym, aby jak najszybciej i najbardziej efektywnie osiągnąć założone cele. Wykorzystuje nowoczesne narzędzia i zupełnie nowe formy promocji oraz komunikacji. Swoimi działaniami pokazuje, że marketing w internecie można robić bezkosztowo i z konkretnym wynikiem sprzedażowym. Promotor podejść takich jak: - życie z "lekkim plecakiem"; - bezkosztowy marketing; - kreatywne akcje sprzedażowo-marketingowe; - walidowanie każdego pomysłu przed jego realizacją; - ekonomia wdzięczności; - content marketing. Autor trzech książek: - "Biznes ci ucieka" - "Przedsiębiorca w podróży" - "Jak radzić sobie z porażką (nie tylko) w biznesie" Wydawca bestsellerowych książek takich jak: - "Sprzedaż" Fredrik Eklund - "Zapytaj Garyego" Gary Vaynerchuck - "Kreatywność na zawołanie" i "Die empty - życie na 100%" Todda Henry Swoją wiedzą bezpłatnie dzieli się na: - blogu www.marcinosman.pl - kanale YT: biznesciucieka - swoim profilu na FB Marcin Osman

Post A Reply