VIDEO: Jak używać NETWORKINGU?

Jak używać NETWORKINGU w praktyce 😉

Nazywam się Marcin Osman i dzisiaj opowiem wam, w jaki sposób efektywnie realizować, używać i wdrażać networking na konferencjach. Ale zacznijmy od tego, czym właściwie jest networking. Networking polega – w mojej definicji, w moim rozumieniu na tym, żeby wejść w nową grupę osób i maksymalnie dużo głębokich relacji zawiązać i zobaczyć, w jaki sposób to spotkanie, ta konferencja może wynieść nasz biznes, nasz projekt na wyższy poziom. I teraz wiele osób uważa, że networking to jest wejść na konferencję, rozdać wizytówki, zebrać wizytówki, iść jeść dalej sobie jakieś kanapeczki czy kawkę popijać. W moim odczuciu i w mojej praktyce networking jest ciężką robotą. Przychodzisz pół godziny wcześniej niż wszyscy, analizujesz sobie przestrzeń, patrzysz, gdzie wygodnie będzie zostawić swoje rzeczy, patrzysz, gdzie będzie zbierała się publiczność, analizujesz wcześniej, jak będzie przebiegał cały ruch, „ruch społeczny” podczas eventu, którymi ścieżkami będą ludzie się przemieszczali i w jaki sposób będzie następowała cała interakcja między nimi. I podam wam kilka przykładów z konferencji, na której byłem teraz u Wojtka Orzechowskiego przez weekend, żeby od tyłu pokazać wam, w jaki sposób ja się do tego przygotowuję, żebyście mogli to później wdrożyć.

Krok pierwszy: na konferencji musisz być wcześniej niż wszyscy. Konferencja rozpoczęła się o szesnastej, przed szesnastą, piętnasta? Nieważne, byłem godzinę wcześniej. Po to, żeby spokojnie sobie rozpakować rzeczy i przeanalizować cała przestrzeń, w którym obszarze chcę być, w którym obszarze chcę przebywać po to, żebyśmy mogli efektywnie ten czas spędzać.

I też bardzo istotną drugą rzeczą jest to, że jeśli nowe osoby przychodzą, to one patrzą na was. Czyli łatwiej jest wam zbudować relację z nimi, jeśli wy już na tej sali jesteście, bo każda nowa osoba jest taka przestraszona, nie wie, co się dzieje, nie wie, która część pokoju jest istotna, a każda nowa osoba próbuje znaleźć od razu przyjaciela na sali. Więc albo ma już swoją grupę, z którą przychodzi, ale częściej jest tak, że przychodzi pojedynczo. Więc jeśli wy jesteście już na sali, prawie pustej, przychodzi nowa osoba, to ona jest spragniona kontaktu z kimkolwiek, kogo zna, albo nie zna, kto do niego wyciągnie rękę. Więc drugim krokiem jest to, żebyście byli pierwsi i żebyście wy w jakiś sposób witali albo otwierali tą część networkingową, nawet jak nie ma gospodarza na sali. I chodzi o to, żebyście pomagali zaopiekować się ludźmi, którzy przychodzą do tej sali. I automatycznie pomagacie im przełamać ten pierwszy lód bycia spóźnionym albo bycia zbyt wcześnie na sali, bo waszą rolą jest być gospodarzem. Nawet jak jesteś zwykłym uczestnikiem. Mi bardzo często zdarza się odpowiadać na pytania: „Gdzie mogę moje stoisko rozłożyć?” od osoby, która przychodzi, a ja tam jestem, i myśli, że jestem organizatorem. Pytania o toalety to jest oczywiście podstawa, więc musisz wiedzieć, gdzie są toalety. To brzmi jak banał, ale to jest seria istotnych elementów twoich narzędzi networkingowych, które posiadasz albo nie.

Trzecia rzecz. Mam nadzieję, że sobie to notujecie, jeśli tak, to super, a jak nie, to zapisujcie sobie w komentarzach, żeby wam to nie uciekło, te poszczególne lekcje, bo jak mówiła pani w serialu „Allo, allo” – nie będę powtarzał. Jedziemy dalej. Łatwo jest być jedną osobą z wielu w tłumie, ale dużo trudniej, a może wcale nie tak trudno, jest wyróżnić się na tle innych osób. Z reguły na konferencjach biznesowych jak wyglądają faceci? No marynarka, koszula jasna albo ciemna i czasami krawat, a z reguły bez. I teraz zobaczcie, mnie jest od razu łatwiej na takiej konferencji wyróżnić się, bo mam muszkę. To jest prosty atrybut, a tych atrybutów może być więcej. To może być odjechany krawat, ale nie obciachowy. To może być inny rodzaj marynarki, albo jakiś szczegół, a może zwykły kwiatek w butonierce zamiast poszetki, ale coś, co jest wyróżniające was. To może być megamałe, mikro. I też wiem, że nas tutaj ogląda nasz autor, Daniel Siwiec, którego pozdrawiam bardzo serdecznie i Daniel, omówiliśmy to właśnie z Danielem: w jaki sposób zbudować rozpoznawczy znak, że jak ktoś do mnie przychodzi i pyta: „Hej Marcin, zapoznaj mnie z Danielem, autorem książki, o której tak dużo mówisz”, to ja mu powiem: „Idź tam, w tłum, i to jest ten gość, który czymś się wyróżnia”. Nie wiem, ma koszulę jakąś, muszkę jakąś, coś charakterystycznego. Albo osoba, wokół której jest największy wianuszek innych osób pytających. I te wyróżniki są bardzo istotne. I teraz ja już wiem, że jak idę na konferencję biznesową, to większość czasu spędzę w kuluarach, czyli nie w sali szkoleniowej, ale w sali networkingowej w tym holu. Dlaczego? Bo tam najwięcej właśnie biznesów, relacji się nawiązuje, bo osoby, które już się znają albo które wiedzą, że większa wartość jest w kuluarach, tam właśnie się gromadzą. I znowu: ja staram się być w miejscach, gdzie nie ma ludzi. Jeśli wszyscy są w sali, ja jestem poza salą. Jeśli wszyscy wychodzą z konferencji, na przykład na przerwę obiadową czy na przerwę kawową, to ja wtedy wchodzę do sali po to, żeby rozmawiać z prelegentami, wokół których jest pięć osób, ale już nie pięćset. Czyli znowu zasada: działaj odwrotnie niż wszyscy powoduje, że możesz w sposób efektywny, bo nie masz konkurencji w tym zakresie, wchodzić w interakcje z osobami, które chcesz spotkać.

Kolejna rzecz. Mówimy dużo o wizytówkach, że trzeba mieć wizytówki, trzeba je rozdawać i tak dalej. I na przykład Josh Altman mówi, że on swoje wizytówki rozdaje każdemu, kogo spotyka. Nieważne, czy jest to prezes, czy pani w salonie fryzjerskim, on rozdaje je każdemu. A ja uważam, że można robić to zupełnie inaczej. Wyobraźcie sobie, że ja od ponad trzech lat, więcej, ponad czterech lat w ogóle nie mam swoich wizytówek. A uważam, że moja efektywność biznesowa z każdym tym rokiem wzrasta. Czyli śmieję się, jak ktoś pyta mnie o wizytówki, to mówię, że nie mam, bo odkąd ich nie mam, to jestem bardziej efektywny biznesowo. I cały myk polega na tym, że nie chodzi o to, żeby dorwać wizytówkę od kogoś, ale żeby można było do tej osoby pozyskać kontakt, a jeszcze lepiej, żeby to ona chciała od was ten kontakt otrzymać w zamian za to, że byliście dobrym słuchaczem i partnerem do dyskusji. Czyli jeżeli ja jestem na konferencji, to daję ludziom przestrzeń do powiedzenia o sobie, zadaję im pytania i bardzo często, nawet po 5-10 minutach słyszę pytanie: „Hej, gadamy już 15 minut, a dalej nie wiem, co ty robisz?” – czyli ja. Czyli stawiam mojego gościa przede mną. Dla mnie najważniejsze jest posłuchać, co druga strona ma do powiedzenia, czego potrzebuje, z kim mogę ją połączyć, co mogę jej dać. Bo jak wy zaczniecie gadać, jak robi to większość ludzi, no to przegraliście to starcie networkingowe i znacznie mniej z tego wyciągniecie. Oczywiście możemy też pójść jeszcze głębiej w jakieś stricte narzędzia psychologii tłumu czy networkingu. Dużo nauczyłem się od mojego mentora networkingowego, jakim jest Grzegorz Turniak, ale znowu, zobaczcie, ja nie uczyłem się tego od niego na szkoleniach, tylko ja kilka lat temu, już pewnie ponad dziesięć autentycznie nosiłem mu teczkę. Czyli ja tych narzędzi, jakich teraz używam, uczyłem się od niego jak miałem dziesięć lat mniej. Grzegorz na przykład powiedział o takiej prostej rzeczy, że jeżeli rozmawiają ze sobą dwie osoby, przychodzi trzecia osoba, to one zamykają się w takie kółeczko. A samo otwarcie tego kółeczka powoduje, że każda kolejna osoba może dołączać. Więc jak jest was dwójka, mówicie w ten sposób, jest was trójka – otwieracie to kółeczko, czwórka… i każde kolejne osoby mogą dołączać. I też zauważyłem, że wiele osób ma problem z tym, że spotykamy różnych ludzi na konferencji, w życiu i to, ze kogoś spotkałeś, wcale nie znaczy, że musisz z nim rozmawiać. Ale z drugiej strony bycie niegrzecznym wobec osoby, która ciebie w ogóle nie interesuje jest też bez sensu. Ale też bez sensu jest bycie nieasertywnym. Czyli to spotkanie nie jest dla ciebie, nie jest wartościowe, jest nudne, albo ktoś po prostu nie pasuje ci, nie chcesz z nim spędzać czasu, możesz powiedzieć: „Przepraszam na chwileczkę” i idziesz sobie dalej, po prostu. Czasami mówię wprost: „Słuchajcie, to nie jest dyskusja dla mnie, idę w inne kółeczko”. Robię oczywiście to w odpowiedni sposób tonacją, ale w sposób absolutnie asertywny i ludzie są w szoku, że ktoś jest wobec nich szczery i mówi, że idzie dalej. Jak wychodziłem z jednego eventu w listopadzie, to gospodarz spotkania zapytał: „Co Marcin, już musisz uciekać?”, a ja powiedziałem: „Nie, ale już idę”. I dostałem taką reakcję z jego strony, bo pokazałem szczerość, asertywność, autentyczność. Nikt was nie zmusza do tego, żebyście stali w jednym miejscu z osobami, z którymi nie chcecie rozmawiać. Bo jest zbyt dużo ciekawych osób, z którymi należy porozmawiać, żeby siedzieć czy stać z tą, która w ogóle nie jest dla was interesująca i to jest absolutnie OK.

Dalej. Na eventy networkingowe idziesz po to, żeby się czegoś nauczyć, dowiedzieć, poznać nowe osoby. Nie idziesz po to, żeby jeść kanapki, pić kawę, bo to jest zupełnie przy okazji. Ciekawostka z mojej strony: w niedzielę rozpocząłem moim wykładem o ósmej rano. Wyszedłem z hotelu piętnaście po siódmej, nie miałem czasu na śniadanie, mój pierwszy posiłek zjadłem o godzinie trzynastej. Mój drugi posiłek zjadłem o godzinie dwudziestej, czy tam dziewiętnastej z kawałkiem, bo cały ten czas byłem tak mocno zaangażowany w rozmowy, że zapomniałem o jakichś ciastkach, głodzie, nie wiadomo czym, bo tak mocno byłem w tym procesie. I nawet nie macie pojęcia, jak wiele ludzi idzie na konferencję po to, żeby skupiać się na tym stoliku cateringowym. Nie bądźcie wśród tej grupy, idźcie do tych, którzy naprawdę chcą budować realne wartości.

Jestem ciekaw, czy to, co wam prezentuję, jest wartościowe, mam nadzieję, że tak i jeśli to oglądacie teraz w formie live’a, to udostępnijcie proszę dalej ten materiał, a jak w formie Youtube’a, to też będę wdzięczny, jeśli ten link wyślecie do znajomych, którzy takich podstawowych zasad nie znają.

Nadrzędną zasadą, którą stosuję, jest absolutne przygotowanie się do tego wydarzenia, czyli muszę wiedzieć, po co idę, kogo chcę spotkać, co chcę na tym evencie zrealizować, komu chcę pomóc i co mogę dać. I mając te elementy powodujecie, że wasza obecność wchodzi na zupełnie wyższy, profesjonalny poziom.

I podsumuję wam jeszcze raz te błędy i mity, które ja obserwuję, one polegają na tym, że ludzie mają błędne założenia na temat networkingu. Czasami też słyszę, że ktoś pracuje w networku. To jest zupełnie coś innego, niż networking. Dla mnie networking to jest proces społeczny, interakcje pomiędzy osobami, grupą osób, których celem jest zbadanie, co jest jej potrzebą i pomoc jej w zrealizowaniu jakichś konkretnych cech czy celów. Jeżeli rozmawiam z Dominiką, ona mnie pyta o temat, który dotyczy na przykład coachingu, to ja nie gadam o tym z nią, tylko mówię: „Hej Dominika, chodź przedstawię cię Kamili” i one sobie razem rozmawiają. Więc moją rolą również jest bycie takim katalizatorem całej tej grupy, czyli jeżeli ja potrafię komuś pomóc zapoznaniem go z właściwą osobą, to to właśnie robię. Nie staram się tego czasu zabierać, tylko mówię: „Hej, słuchaj, lepszy ode mnie jest Tomek, zapoznam cię z Tomkiem”. Albo jak ktoś zapytał mnie o nieruchomości w Lublinie, to był chyba Tomek właśnie, mówię: „Hej Tomek, poznam cię z Danielem, autorem książki ‘Nowoczesny inwestor’ i inwestorem z Lublina i on ci te kwestie wytłumaczy”. I zobaczyłem też, że podsyłając Danielowi te osoby, które mają pytania właśnie do takiej osoby, jak on, ma wokół siebie kółeczko tematyczne, koło tematyczne, grupę tematyczną i to jest superefektywny sposób spędzania tego czasu networkingowego.

I dalej. Praktycznie w ogóle nie chodzę na eventy, gdzie jestem tylko i wyłącznie uczestnikiem. Czyli moją funkcją na wydarzeniu networkingowym, konferencji, szkoleniu jest albo to organizować, albo występować na tym wydarzeniu, albo być aktywnym współorganizatorem czy współpromotorem, wyeksponowanym przez organizatorów. Procentuje to tym, że startujecie z pozycji nieco wyższej, niż osoby, które są nieznane na konferencji. I to powoduje, że ludzie sami chcą do was przyjść, bo już was znają. Znają waszą legendę, kojarzą was a jeśli nie znają was po nazwisku, to kojarzą to zdjęcie ze strony internetowej albo kojarzą je z katalogu.

I te rzeczy powodują, że budujecie ogromne przewagi nad innymi. Ja tego doświadczyłem bardzo mocno na tym wydarzeniu, o którym mówię, które miało miejsce dwa dni temu, gdzie w sali było pięćset osób, z czego około dwustu, może nawet więcej podeszło do mnie mówiąc: „Hej Marcin, nie znamy się, ale oglądałem twoje webinary, twoje live’y”. Podejrzewam, że część z tych osób również jest na Facebook live’ie, który robimy równocześnie z tym wideo na Youtube, także też również was pozdrawiam. I to powoduje, że macie łatwiej, bo sami ludzie do was przychodzą i omijacie ten proces czy etap bycia samotnym na wydarzeniu, że nie wiesz, co z sobą zrobić. Zwróćcie uwagę, jak wiele osób na konferencjach bawi się komórką, czyli oni przyszli na wydarzenie, gdzie są ludzie, a spędzają czas z ludźmi, których na tym wydarzeniu nie ma. Więc w sumie lepiej byłoby, żeby na to wydarzenie w ogóle nie przychodzili. Tracą szansę, tracą potencjał. Kolejną grupą uczestników konferencji, którzy nie wykorzystują szans, jakie dają eventy, czyli potencjalny networking, są osoby, które mają swoje stoiska. Jeśli jesteś na stoisku, to zauważyłem, że wiele osób postrzega to jako gorszą rolę, ala hostessy albo sprzedawcy, albo jakiegoś wystawcy czyli kogoś, kto jest po to, żeby to stoisko stało, żeby nikt go nie ukradł, nie wiem dlaczego, albo strażnika krówek i długopisów. Moim narzędziem do promocji i sprzedaży siebie, moich usług, jest właśnie bycie na stoisku. Piękną rzeczą jest to, że mam książkę, moją własną książkę, dzięki czemu nawet, gdy są książki, których my nie sprzedajemy a są na stoiskach naszych partnerów czy dystrybutorów, czy księgarń, to jestem aktywnym sprzedawcą, promotorem moich produktów na czyichś stoiskach. I to powoduje, że poprawiam ich jakość sprzedaży, mało tego, też na stoisku u Wojtka Orzechowskiego na konferencji było dwóch chłopaków, Kuba i Kuba, którzy zajmowali się stoiskiem i są początkującymi przedsiębiorcami. I zobaczyłem, jak to robią. Dałem im kilka cennych uwag i byłem z nimi bardzo długo i oni sami zobaczyli, że lekcje, jakie im podaję pod kątem sprzedaży bezpośredniej, gdzie klient podchodzi, pyta: „Hmm, którą książkę pan poleca?” są najbardziej praktycznym doświadczeniem, mamy kontakt z żywym klientem, możemy jego obiekcje zbijać. I chłopaki byli pod wrażeniem, jak szybko te rzeczy zaczęły działać i przekładają się bezpośrednio na ich przychody w kasetce z pieniędzmi, która stała obok. Czyli jeśli masz stoisko, potraktuj to jako szansę zaprezentowania się jeszcze lepiej. Nie chodzi mi o to, że na stoisku masz mieć kanapki, krówki i piwo (ale może właśnie to byłby pomysł?), ale żeby każda osoba, która do ciebie przychodzi, była zaopiekowana i dopieszczona.

Kolejny przykład narzędzia networkingowego jest to, że nawet najmniejsze stoisko może mieć bardzo duże centrum uwagi osób odwiedzających dane wydarzenie. I wcale nie musicie mieć wielkiego stoiska, wielkiego, rozbudowanego, wystarczy, żebyście przy czyimś stoisku byli tak długo, że ktoś pomyśli albo zobaczy, że obsługujesz, że jesteś częścią tego stoiska, budki, i tak dalej. Tak zrobiłem rok temu na jednej z konferencji, gdzie było już ponad siedemset osób, gdzie wykupiliśmy sobie mały stolik, na którym mieściło się dosłownie piętnaście książek, ale postawiliśmy go blisko innego stoiska a po godzinie w sumie byliśmy na tym stoisku z tym stolikiem i ludzie odbierali nas jako część tego dużego brandu, obok którego byliśmy i wszyscy wygrywali, bo byliśmy my w centrum, oni mieli ruch, który my ściągaliśmy i to było bardzo efektywne.

Kolejną rzeczą, to: ludzie potrzebują uwagi. Jeżeli ty będziesz miał wysoko podniesioną głowę i szukał kontaktu z innymi ludźmi spojrzeniem a nie uciekał od tego, to zobaczysz, że ludzie będą zdziwieni, że wyłapałeś ich spojrzenie i próbujesz im pomóc opiekując się nimi dając im wartość w postaci twojego czasu i zaopiekowania się, znowu, zabrania z nich tej samotności.

Więc to są moje porady marketingowe na temat networkingu i można oczywiście tutaj mówić o poradach z zakresu psychologii tłumu albo jakichś procesów społecznych, a to wszystko wynika z mojej konkretnej praktyki, jaką testuję i usprawniam z każdym kolejnym wydarzeniem. I też zdarza się, ze konferencja jest nudna i zawsze widzę ludzi, którzy mówią: „Ale beznadziejne, ale nuda, jak oni mogli to zrobić? Ale lipa, kanapki niesmaczne, a w ogóle ta kawa, to gorsza niż w McDonaldzie czy Biedronce, czy w Lidlu”. A tak naprawdę nudne wydarzenie ma również swoje plusy, że osoby wartościowe też łączą się w jakieś kółeczka. Wiec jeżeli ja idę w grupę, która narzeka, marudzi, obgaduje organizatorów albo siebie nawzajem, to ja nie chcę tam być, tam nie ma dla mnie miejsca, bo wiem, że w tej grupie, jak ja tylko odejdę, będzie komentarz w moim kierunku i to jest coś, co w ogóle mnie nie interesuje.

Więc żeby podsumować te wszystkie strategie, jakie wam przedstawiłem, które możecie jeden do jeden wdrażać, powiedziałbym tak, że przygotowanie, bycie wcześniej, bycie innym od grupy która tam występuje powoduje, że budujecie swoją pozycję i przewagę znacznie mocniejszą niż wszyscy inni. I zauważyłem, że też jest taka postawa uczestnika, czyli: jestem uczestnikiem, więc moją rolą jest tylko przyjść, usiąść, posłuchać i wyjść. To od ciebie zależy, jak bardzo zaangażujesz się w całą konferencję, event czy szkolenie, będąc zwykłym, „szarym” uczestnikiem.

Często też – o tym zapomniałem, a jest to superważne – pod tym filmikiem wkleję wam link do mojego wystąpienia z tej konferencji u Wojtka Orzechowskiego, i tam zobaczycie na początku, celowo tego nie wycinałem z materiału, że ściągam uwagę ludzi. Tam była taka sala, jakby aula, całkiem duża, i zobaczyłem, że ludzie usiedli w całkiem różnych częściach sali a ja chcę ich wszystkich ściągnąć bliżej, żebym nie musiał tracić mojej energii jako prelegent na mówienie przez krzesła, przez puste krzesła, chcę mieć ich wszystkich w jednym miejscu. Jeśli jesteś uczestnikiem, to usiądź w pierwszym rzędzie. Ale słyszałem komentarze: „Ale pierwsze rzędy są dla VIP-ów, dla organizatorów”. Ale dlaczego tam są wolne miejsca? Bo nikt tam nie usiadł i nikt tam nie usiądzie. W najgorszej opcji ktoś cię wyprosi z tego miejsca. Nie chodzi mi o to, żebyście kupowali tanie bilety, siadali na VIP-ach, ale z reguły ta sala jest otwarta i możliwe jest to, żeby się przesiadać. Więc jeśli są wolne miejsca, siadajcie w pierwszym rzędzie. Dajcie zapamiętać się organizatorom i osobom, które są wpływowe, czy ważne, czy główne na tym wydarzeniu. Dzięki temu będziecie mieli łatwiejszy z nimi kontakt. I pamiętajcie, żeby unikać tłumu i być w innych miejscach sali.

Jeżeli idziesz na konferencję, gdzie zależy ci na tym, żeby nawiązać kontakt z prelegentem a wiesz, że tam są dzikie tłumy, zakoleguj się z tymi, którzy są zapracowani, zabiegani, zmęczeni, mają plakietki „Organizator”, żeby oni ci pomogli. Dostaliśmy też razem z Kamilą podziękowania od organizatorów tej konferencji weekendowej, gdzie my byliśmy uczestnikami a ja prelegentem. I oni podziękowali nam za ogromne zaangażowanie się w organizację tego przedsięwzięcia. Czyli znowu, nie musisz mieć jakiegoś statusu czy pozwolenia, żeby zaangażować się w bycie współorganizatorem technicznym tego wydarzenia. Oczywiście nie można tego przegiąć, nie możesz włazić do pomieszczeń nie dla ciebie, ale możesz być aktywną osobą, pomagającą w całym tym przedsięwzięciu.

I to były moje porady w zakresie efektywnego networkingu na konferencjach. Nawet miałem powiedzieć przez sekundę, że mam nadzieję, że dla was to będzie wartościowe. Ja nie mam nadziei – to będzie dla was wartościowe pod warunkiem, że to wdrożycie i zaczniecie testować te strategie, które u mnie działają, bo działają, i to wam bardzo gorąco polecam. Jeśli chcecie nauczyć się jeszcze więcej o wartościowym networkingu, sprzedaży, psychologii tłumu, interakcji, to bądźcie z nami na konferencji 19. lutego w Warszawie, gdzie głównym gościem będzie Marcin Osman, Wojtek Orzechowski, Dorota Stankowska i bracia Altman i pokażemy wam, w jaki sposób można robić efektywne łączenie ludzi jako uczestnicy, prowadzący i osoby, które bazują bardzo mocno na tym, żeby dać swoim odbiorcom ogromną wartość, zarówno merytoryczną na scenie, jak i zadbać o te wszystkie procesy i elementy szczegóły społeczne, żebyście wyszli z tego wydarzenia w super wartościowy sposób.

Więc tutaj dziękuję wam, Youtube, za waszą uwagę i teraz z wami się pożegnam a zwrócę moją uwagę na moich Facebook lajkowiczów, których tutaj już jest – widzę kątem oka – kilkaset, żeby na ich pytania poodpowiadać, tak że Youtube – dziękuję i do zobaczenia na kolejnym nagraniu.

Jakie macie pytania, w czym mogę wam pomóc? Dalej mamy 162 osoby, więc zakładam, że jeszcze jest coś, co mogę dla was zrobić. OK, pyta Joanna Gregor: „Jakie podpowiedzi, mały element, jakim może wyróżnić się kobieta?”. Joanna, zaraz ci pokażę element, jakim możesz się wyróżnić. Podaj, Dominika, nasz element, którym możemy się wyróżnić jako kobieta. To jest superproste. Zobaczcie, ja używam muszki. Kobieta również może używać muszki i zaraz wam pokażę coś, co wymyśliliśmy u nas w sklepie. To jest muszka, taka sama jak tutaj, moja muszka męska. Możesz zrobić dokładnie to samo, co ja zrobiłem, ubierając się w muszkę damską, która jest identyczna, jak moja, ten sam materiał, to jest muszka Osmana, wersja damska. Ona ma trochę inne zaczepy i możesz się dokładnie wyróżnić mając ją w formie albo takiego naszyjnika, albo w formie muszki mniejszej damskiej. Proszę bardzo. Ona jest po pierwsze muszką, bardzo rzadko widzę muszki u kobiet a dwa – jest taką mega odjechaną i to powoduje, że będziesz bardzo łatwo odróżniona. Możesz sobie ją znaleźć na osmpower.pl, dzisiaj wrzuciliśmy, zostało jeszcze kilka, bo to jest mały nakład.

Dalej, patrzę w pytania, Bartek Stępień pyta: „Właśnie Marcin, podchodzisz do osób pojedynczych, do grup? Co się lepiej sprawdza?”. Nie ma czegoś takiego jak „co się lepiej sprawdza”. Testujesz sobie różne opcje po to, aby sprawdzić, co u ciebie działa.

Grażyna Banaszczuk pyta: „A co z kobietami? One nie podają ręki”. Ja się z tym nie zgadzam, nie zdarzyło mi się nigdy, żeby kobieta nie podała mi ręki. Ja podaję rękę no i podaje również. Nie rozumiem, jesteśmy w relacji biznesowej, gdzie tak właśnie to będzie wyglądać.

Adam Adamek pisze, że spisuje moje rady. Rewelacja. Asia Gregor mówi: „Ale to są muszki Osman a nie Gregor”. Jeśli będzie nosiła je Gregor, to będą muszki Gregor. Ja nie mam abonamentu ani monopolu na używanie muszek i zobaczyłem na przykład na evencie wczoraj, w drugim dniu, że kilka osób przyszło w muszce. I to jest piękne, bo nie ma jakiegoś kopiowania mnie, tylko jest używanie strategii, która działa, tak bym ją nazwał.

I zobaczcie, ogląda nas 159 osób. Mimo tego, że dałem swoje najlepsze strategie, nie widzę stu pięćdziesięciu udostępnień, więc znowu przypomnę: jeśli miałeś wartość w tym, co mówię, to udostępnij to wideo dalej. To będzie dla mnie największa nagroda i dowód tego, że naprawdę warto robić te rzeczy, które dla was robię absolutnie za free. Może nie za free, ale za udostępnienia. A jak nie będziecie udostępniać, i tak to będę robił dla osób, które udostępniają, więc bądźcie wśród grupy osób, która mnie wspiera.

Marcin Osman

<p>Przedsiębiorca internetowy, praktyk sprzedaży i marketingu, wydawca<br /> amerykańskich bestsellerów i autor książek biznesowych.</p> <p>Sprzedaż, marketing i internet – to trzy słowa, które charakteryzują<br /> Marcina Osmana najtrafniej.</p> <p>Działa niestandardowo, a w każdym swoim projekcie skupia się na tym,<br /> aby jak najszybciej i najbardziej efektywnie osiągnąć założone cele.<br /> Wykorzystuje nowoczesne narzędzia i zupełnie nowe formy promocji oraz<br /> komunikacji.<br /> Swoimi działaniami pokazuje, że marketing w internecie można robić<br /> bezkosztowo i z konkretnym wynikiem sprzedażowym.</p> <p>Promotor podejść takich jak:<br /> – życie z “lekkim plecakiem”;<br /> – bezkosztowy marketing;<br /> – kreatywne akcje sprzedażowo-marketingowe;<br /> – walidowanie każdego pomysłu przed jego realizacją;<br /> – ekonomia wdzięczności;<br /> – content marketing.</p> <p>Autor trzech książek:<br /> – “Biznes ci ucieka”<br /> – “Przedsiębiorca w podróży”<br /> – “Jak radzić sobie z porażką (nie tylko) w biznesie”</p> <p>Wydawca bestsellerowych książek takich jak:<br /> – “Sprzedaż” Fredrik Eklund<br /> – “Zapytaj Garyego” Gary Vaynerchuck<br /> – “Kreatywność na zawołanie” i “Die empty – życie na 100%” Todda Henry</p> <p>Swoją wiedzą bezpłatnie dzieli się na:<br /> – blogu www.marcinosman.pl<br /> – kanale YT: biznesciucieka<br /> – swoim profilu na FB Marcin Osman</p>

Post A Reply